Kocham nietuzinkowych, pozytywnie zakręconych ludzi z pomysłami, zapałem, ale i z konsekwencją w działaniu na co dzień
Trzeba śmiać się życiu prosto w twarz, wtedy ono uśmiechnie się również do ciebie! Tej zasadzie wierna jest Regina Osińska, dyrektor Soleckiego Domu Kultury w Solcu Kujawskim. W tym szczególnym miejscu z terapii śmiechem skorzystało już wielu.
Aktor Jan Nowicki, którzy widział ją w akcji podczas Europejskiego Przeglądu Małych Form Teatralnych Osób Niepełnosprawnych nazwał ją z uznaniem "szaloną Renią". Nie gniewa się na to, ponieważ była to forma uznania dla organizatorów tak potrzebnej imprezy.
- Mam ogromne szczęście, że moja praca zawodowa łączy się z pasją - mówi Regina Osińska, dyrektor Soleckiego Centrum Kultury. - Kiedy przed laty nie było tu domu kultury, to wtedy pisałam w gazetach, jak bardzo jest potrzebny. Przypomina również, że przed laty rozpoczynała pracę w golubsko-dobrzyńskim domu kultury. Wtedy była chyba najmłodszym dyrektorem takiej placówki.
- Czasy dla kultury nigdy nie były łatwe, ale teraz są dramatyczne - diagnozuje i od razu zastrzega, iż mieszkańcy Solca nie muszą mieć kompleksów. - Oczywiście zawsze jest niedosyt i gdyby mieszkańcy wypełnili ankiety na temat naszej działalności, to jeszcze ktoś chciałby usłyszeć inną gwiazdę na koncercie, ale tu dzieje się dużo - zapewnia. Podaje przykład chociażby już dwóch edycji Ogólnopolskiego Festiwalu Filmów Krótkometrażowych Inspirowanych Poezją.
- Solec to miejsce między Bydgoszczą a Toruniem, nasi mieszkańcy mają dostęp do oferty dużych aglomeracji, dlatego musimy się starać, by zdecydowali się na nasze propozycje - tłumaczy. - Wszyscy pracownicy Soleckiego Centrum Kultury bardzo starają się, żeby zaproponować coś ciekawego. Z naszej oferty korzysta miesięcznie ok. pół tysiąca stałych uczestników.
Szczególnym miejscem spotkań jest np. "Kantor wymiany myśli" z rozmowami na różne tematy. Sama lubi pisać i malować. Jej obrazy zdobią gabinet a poezje, proza i limeryki trafiają też do szuflady. Podkreśla, że twórczość jest odskocznią od dnia codziennego i pracy. - Nie można żyć tylko pracą. Ona jest treścią życia, ale zapach domowego ciasta czy pieczonej kaczki pozostawia wspomnienia o domu na całe życie - uśmiecha się. - Soleckie Centrum Kultury jest miejscem, w którym osoba w każdym wieku znajdzie coś dla siebie. Nie wszyscy muszą tańczyć i śpiewać, ale niech przyjdą podyskutować, obejrzeć prace malarskie, wreszcie porozmawiać, bo rozmowy są bardzo budujące, tworzą fajną,
serdeczną więź. Mamy sympatyków, ale i pewnie osoby, które mówią, że to jeszcze nie to. Nie popadamy w entuzjazm, choć parę rzeczy udało się nam zrobić.
O pracy ludzi po 50-tce Regina Osińska mówi tak: - Sama narzuciłam sobie ekstremalne tempo pracy i tego wymagam od innych. Stała się u nas katastrofa, bo ludzie w tym wieku zaczynają mieć stany lękowe związane z utratą pracy. I nawet najzdolniejsi mogą być sparaliżowani taką obawą. A przecież ten wiek jest najlepszym czasem zawodowym. Nie ma potrzeby opieki nad małymi dziećmi, sytuacja życiowa jest ustabilizowana, tak jak i sytuacja ekonomiczna. Jako pracodawca jestem zwolennikiem partnerstwa pracowników w różnym wieku. W takim miejscu nie można zatrudniać osoby tylko po 50-tce, ale i nie można przyjąć samych młodych. Nie patrzę na wiek czy płeć, ale najważniejsze są kompetencje.
Dyrektor SCK dodaje, że dobrze gdy w firmie są osoby starsze, które mogą ostrzegać przed wyważaniem otwartych drzwi, o co apelują młodzi. - Każdy okres w życiu ma swoje dobre strony. Dojrzałość kojarzymy z życiową mądrością, a jeśli jest w tym jeszcze szczypta szaleństwa, to już gotowa recepta na uśmiechniętych 50-latków.
- Jestem ciekawa drugiego człowieka - mówi pani Regina. - Lubię ludzi, ważny jest dla mnie szacunek dla drugiego człowieka. Jeśli coś mnie w nim rozczaruje, to nie chcę tego rozpamiętywać, tylko trzeba iść dalej. Jestem wielką entuzjastką terapii przez śmiech. Europejskie Przeglądy Małych Form Teatralnych Osób Niepełnosprawnych "Terapia Śmiechem" stały się imprezą, na którą przyjeżdżają do nas chętnie niepełnosprawne dzieci z różnych stron. I tu znajdują uśmiech.
Regina Osińska powtarza, że gdybyśmy się częściej odnosili do siebie z sercem, a nie napędzali się złymi emocjami, to żyłoby się nam po prostu lepiej.
Roman Laudański
roman.laudanski@pomorska.pl
komentarze (0) autor: Roman Laudański, data: 2009.12.15 < wstecz |